[more]
To był jeszcze jeden długo wyczekiwany koncert, jeszcze jedna wykonawczyni z grona tych, nad których dorobkiem pochylam się z rockową nonszalancją, ale jednocześnie też wielką atencją. A jednak czegoś zabrakło.
[more]
Organizatorzy z ufnością założyli, że Sala Kameralna NOSPR albo Teatr Rozrywki w Chorzowie to zbyt małe sale, że chętnych do obejrzenia amerykańskiej wokalistki będzie znacznie więcej. Tymczasem
pustawa sala
na dwa tysiące miejsc, wypełniona zaledwie w połowie, nie robiła dobrego wrażenia. I chyba tym bardziej trudno było o zbudowanie odpowiedniego nastroju, klimatu – tej wartości, która pozwoliłaby mówić o magicznych chwilach.
Występ był bardziej recitalem – z bisem trwał niecałe siedemdziesiąt pięć minut – niż pełnowymiarowym koncertem. Tyle razy już psioczyłem na takie ramy czasowe, ale powtórzę: dla mnie to stanowczo za mało – by jako widz stać się dostatecznie istotnym trybem całości, by móc w pełni rozsmakować się w nutach płynących ze sceny, poczuć dopieszczonym obszernym zestawem utworów.
Czepiać się nie sposób, bo
profesjonalizm był pełen:
frontmanka w dobrej dyspozycji głosowej, pięciu towarzyszących muzyków (piano, kontrabas elektryczny, bębny, skrzypce oraz saksofony na zmianę z fletem) bez zarzutu i, wydaje mi się, z ochotą, by pograć więcej i dłużej. Jednak chemii między sceną a widownią zabrakło, mimo że bardzo chcieliśmy dać się porwać, popłynąć za głosem CW. Bardzo chcieliśmy, by ten czas był wyjątkowy, był świętem muzyki.
Ale to nie było możliwe, gdy kubatura niepełnej sali okazuje się zbyt duża, by unieść rozbrzmiewającą muzykę, gdy po zaledwie godzinie schodzi się ze sceny. Nie sposób zbudować dobrej relacji z publicznością, jeśli w trakcie występu znika się na prawie dziesięć minut. I na nic dywan na środku estrady, taki mniej więcej dwa metry na cztery, po to by artystka mogła zrzucić buty i poruszać się boso, nie czując ciągle chłodu desek.
Szkoda,
ponieważ wydarzyć mogło się znacznie więcej. Ta muzyka to pełnokrwisty jazz, żadna tam konfekcja udająca coś, czym nie jest. Żadnych dróg na skróty, taniego i tandetnego efekciarstwa, którym czasem próbują uwodzić wykonawcy trochę innej miary.
Żal, bo materiał muzyczny jest naprawdę wielkiej próby. Obecna trasa koncertowa CW związana jest z promocją krążka Coming Forth By Day, wydanym dokładnie w dzień stulecia urodzin Billie Holiday i będącym hołdem złożonym wielkiej pieśniarce. Krążkiem znakomitym i potwierdzającym klasę gwiazdy wczorajszego występu.
(Cassandra Wilson, Dom Muzyki i Tańca, Zabrze, 4 listopada 2015)
[W NaTemat: 5 listopada 2015]

