From The Beginning

Dzień dobry Państwu. Albo, mniej oficjalnie i bigbitowo: serwus. Bo w tym miejscu będzie muzycznie – czasem lirycznie, akustycznie, klawiszowo, rzadziej jazzowo i popowo, zwykle jednak gitarowo i rokendrolowo.

[more]

Ponieważ sięgam pamięcią już znacznie dalej, niż bym chciał, a dźwięk podpiętych do prądu instrumentów docierał do mnie, gdy ledwie wystawałem nad stół, nieuchronnie raz po raz skręcać będę w przeszłość, w stronę lat siedemdziesiątych i sześćdziesiątych, a zdarzy się, że jeszcze wcześniejszych. By jednak nie ulec całkowicie pokusie założenia ciepłych kapci i oddania się  zgredowemu wspominkarstwu, obiecuję, że o tym, co  niedawno ujrzało światło dzienne, też postaram się napisać.

Pragnę w tym wszystkim zachować umiar, nie czując przymusu ani zawodowej konieczności bycia na bieżąco przynależnej dziennikarzom muzycznym. Czas lektur obowiązkowych w moim życiu minął, więc czytam to, co chcę, chodzę do kina tylko na wybrane filmy, słucham tylko tych płyt, które sprawiają mi radość. Na inne szkoda czasu. Jednak mam nadzieję, że wciąż jeszcze szukam, że ten pociąg jeszcze mi nie odjechał.Będzie o muzyce – starej i nowej, o wykonawcach sprzed dekad i całkiem współczesnych, o koncertach, płytach i pojedynczych nagraniach. Wszystko to z miłości, bo bez muzyki nie wyobrażam sobie życia. I choć mam świadomość, że lepiej samemu słuchać, niż czytać, co piszą inni – spróbuję powalczyć z tym paradoksem. Zapraszam do lektury.

*

Tytuł tego tekstu to jednocześnie tytuł piosenki skomponowanej przez Grega Lake’a. Zamieszczonej na czwartej płycie tria Emerson, Lake & Palmer, Trilogy, wydanej w 1972 roku. Jednej z kilku przepięknych ballad napisanych przez tego gitarzystę i wokalistę – na samym początku kariery członka zespołu King Crimson, z którym nagrał dwa albumy: In The Court Of The Crimson King (1969) oraz, już tylko gościnnie, In The Wake Of Poseidon (1970). Gościnnie, bo po drodze zdążył wylądować w ELP.

(w NaTemat: 22 października 2013)



Dodaj komentarz