Wyrwane z kontekstu: Stone Temple Pilots, Plush

Zespół powstał w 1990 roku, był jeszcze jednym elementem grunge’owym na rynku. Moja znajomość z nim zawiązała się późno, bo już po rozpadzie w 2003 roku. Do dziś ograniczona jest do albumu Thank You (2003), będącego zbiorem z cyklu „The Best of”. I zupełnie nie ciągnie mnie, by obiema nogami stanąć pod sklepieniem kamiennej świątyni.

[more]

Grali (i grają znów, po reaktywacji w 2008 roku) zwykle ciężko. Jak na moje ucho, zbyt monotonnie, mało finezyjnie. Gdzieś to wszystko bardzo blisko Soundgarden i Alice In Chains, ale wyraźnie krok za nimi. Jednak na pierwszej płycie, Core z 1992 roku, wydanej tego samego dnia co Dirt AIC, jest taki jeden kawałek, który sprawia, że przy jego słuchaniu krew szybciej buzuje mi w żyłach. Świetny wokal Scotta Weilanda i kapitalna gitarowa zagrywka – kawał mocnego grania.

Weiland od lat ma problemy z narkotykami. Pośpiewał trochę z Velvet Revolver Slasha, sądził się z dawnymi kumplami o prawo do nazwy STP, ale to wszystko dobrze znane elementy rokendrolowej układanki. Pal diabli całą resztę dokonań kapeli, ma jeszcze parę niezłych numerów – ale Plush nie pozwoli o niej całkiem zapomnieć.

Dodaj komentarz