Wyrwane z kontekstu: Shocking Blue, Venus

Parodniowa przerwa w codzienności żony i mojej przeznaczona na Amsterdam jest dobrym pretekstem, by sięgnąć – nie pierwszy zresztą raz – po holenderskie granie. Shocking Blue to kapela z Hagi, której aktywność przypadła na lata 1967-1974.

[more]

Venus, jej największy przebój, który zawędrował na sam szczyt „Billboardu” w lutym 1970, jest dla mnie jeszcze jednym pocztówkowym wspomnieniem. Wydawało mi się przez lata, że to piosenka już zwietrzała, będąca nieodrodnym dzieckiem swojej epoki, czyli końca lat 60. Kiedy jednak kolejne pokolenia rockmanów coraz śmielej zaczęły sięgać do tamtych brzmień, stała się – jak chyba nigdy – aktualna i bardzo na czasie.

Jeśli dać szansę starej, a jednocześnie nieznanej muzyce, okazuje się, że grupa niezłych utworów ma w dorobku więcej. Co stwierdziłem po zapoznaniu się z jej „debestofem”.

Tu pozostanę przy tym jednym numerze, w którym śpiewa Mariska Veres, wówczas młodziutka, dwudziestodwuletnia dziewczyna, o romsko-węgiersko-francusko-rosyjskich korzeniach. Veres zmarła w 2006 roku, mając pięćdziesiąt dziewięć lat.

Venus znalazła się w repertuarze wielu innych wykonawców. Najpopularniejszą wersją jest ta Banamaramy z 1986 roku. Inny cover, Love Buzz, znalazł się na pierwszym singlu oraz debiutanckim albumie Bleach Nirvany. Fragment tego samego kawałka wykorzystali Prodigy w utworze Phoenix.