Wyrwane z kontekstu: Chickenfoot, Soap On the Rope

Jakie to do bólu proste, nieskomplikowane w warstwie tekstu, a muzycznie – zwrotka, refren, zwrotka, solo i finał. It’s only rock’n’roll (but I like it) – mam ochotę krzyknąć za Mickiem Jaggerem. Mijają kolejne dziesiątki lat, a dobrze zrollowany, nowo powstały kawałek wciąż potrafi dopieścić moje uszne małżowiny. Bo wciąż, na szczęście, są tacy, którzy potrafią wymyślić świetny riff.

[more]

Sammy’ego Hagara i Michaela Anthony’ego kojarzymy przede wszystkim z Van Halen, Chad Smith to przecież bębniarz Red Hot Chili Peppers, zaś Joe Satriani należy do bardzo nieulubionej przeze mnie grupy wymiataczy-narcyzów-nudziarzy. Tyle że – co pokazuje przypadek Kurzej Stopki – jak złapać go za bary, wepchnąć między świetnego wokalistę, porządną sekcję i cztery minuty z niewielkim okładem, udowadnia, że umie się streszczać i robić to w wyśmienity sposób.

Kwartet, w którym dwóch panów ma swoją podstawową robotę, a pozostałych dwóch niekoniecznie, powinien okazać się efemerydą. I może jeszcze ze dwadzieścia lat temu tak by było. Dziś jest inaczej, kapela ma na koncie dwa studyjne albumy i, najwyraźniej, mnóstwo frajdy ze wspólnego grania. A także plany na przyszłość.

Soap On the Rope pochodzi z pierwszej płyty, wydanej w 2009 roku. To numer, którego – jestem przekonany – żadna grupa w historii by się nie powstydziła. Który każda, łącznie z największymi, chciałaby mieć w swym repertuarze. Eddiego van Halena pewnie ścisnęło w dołku z zazdrości, Jimmy Page mógł pomyśleć, że to powinien być kawałek Led Zep. Nic, zupełnie nic w tym graniu nie ma nowego, ale jak te nuty pięknie nawijają się do przodu!