Święta, święta – i już po

Czego Wam – a i sobie też – życzyć w te dni? Pojednania. Z innymi. Z samymi sobą. Pojednania, jednakże nie mylonego z poddawaniem się.

[more]

*

Z wiekiem jest tak, że pogrzebów wokół znacznie więcej niż narodzin. Gdy jednak te pierwsze dotyczą osób najbliższych, musi to boleć – i boli.

Nie lubię, publicznie bądź co bądź, się wywnętrzać, ale – właściwie dlaczego czasami tego nie zrobić, zwłaszcza gdy uwiera to i boli szczególnie? Jeśli czytacie te słowa, to znaczy, że od pewnego, dłuższego lub krótszego czasu zerkacie w moją stronę.

W ubiegłym roku w lutym zmarł mój teść. Nagle, bez jednego ostrzeżenia. A jutro, w Wigilię, miną dwa miesiące od śmierci mojej mamy. Już ubiegłoroczne święta spędziła w szpitalu, a potem nastąpiły trudne miesiące – przede wszystkim dla niej, ale i dla nas też. A jednak ta śmierć, mimo zaawansowanego wieku i kiepskiego zdrowia, była niespodziewana. Jeśli się kogoś kocha, to ten, odchodząc nawet w bardzo zaawansowanym wieku, umrze za wcześnie.

I jeszcze jedno, na co zwrócił mi uwagę Maciek Trzepałka, autor rysunków do tego bloga: ze śmiercią rodziców definitywnie kończy się nasze dzieciństwo. To mądra obserwacja. Dziś, choćbym chciał, nie powiem mamie już ani słowa, nikt już nie powie do mnie „synku”. I co z tego, że jestem siwiejący i łysawy?

Nie życzę nikomu tego typu doświadczeń, choć – niestety – są one nieodłączną częścią życia. Nie życzę Wam udziału w pięciu pogrzebach w jednym roku, w tym  dwóch zdecydowanie przedwczesnych.

*

Z niepokojem śledzę wiadomości, zarówno z kraju, jak i ze świata. Krzyczą nieliczni, zdecydowana większość milczy, pragnąc normalności, spokoju i pokoju. Wciąż wielu spośród tych nielicznych się wydaje, że jak będą krzyczeć najgłośniej, racja będzie po ich stronie. Tymczasem rację ma raczej wieszcz Adam mówiący:

Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie

Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.

A prawie pół tysiąca lat temu Jan z Czarnolasu pisał:

 

Cieszy mię ten rym: „Polak mądr po szkodzie”;

Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,

Nową przypowieść Polak sobie kupi,

Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.

Przeraża ciągła aktualność tych spostrzeżeń.

Co pozostaje? Pewnym ludziom jesteśmy potrzebni, a ściślej: nie my, lecz naszych parę krzyżyków postawionych na kartach do głosowania, raz na cztery-pięć lat. Na tym kończy się nasze oddziaływanie na niektóre sprawy. Pozostaje to, na co mamy wpływ, w tym na wartości największe, a nie do przeliczenia na pieniądze: rodzina i zdrowie.

Czego Wam – a i sobie też – życzyć w te dni? Pojednania. Z innymi. Z samymi sobą. Pojednania, jednakże nie mylonego z poddawaniem się. Papież Franciszek powiedział ostatnio: „Nie idźcie spać bez pogodzenia się”. 

Życzmy sobie, aby tak się stało, tak się działo w naszych domach. Spokojnych myśli, spokojnych słów. Spokojnych snów.

[W NaTemat: 23 grudnia 2015]

Dodaj komentarz