Dzisiaj: „Yesterday”

yesterday

1965 rok. Paul McCartney z gitarą akustyczną i smyki, za które również tak bardzo kochamy Beatlesów.

[more]

*

Czasem przychodzi ochota, by zwrócić ucho wprost w stronę przeszłości ołtarzy, pochylić się nad ikonami. Dawno nie sięgałem do cyklu „Cover to Cover” – i przy przeglądaniu notatek stwierdziłem, że pora może wrócić do tematu.

Tak się składa, że mam na myśli trzy utwory i sześcioro wykonawców z najwyższej rokendrolowej, folkowej i soulowo-rhytmandbluesowej półki. Sześcioro spośród moich najukochańszych.

Na początek Yesterday. O rany… 1965 rok, to już pół wieku, nie ma żartów. Paul McCartney z gitarą akustyczną i smyki, za które również tak bardzo kochamy Beatlesów. Rewolucja w rokendrolu, trzynaste miejsce na liście wszechczasów magazynu „Rolling Stone”. Piosenka, po którą najczęściej w historii pop music sięgali inni wykonawcy – podobno istnieje ponad trzy tysiące jej wersji.

Niewidomy od siódmego roku życia Charles (1930-2004) uznawany jest za największego spośród mistrzów czarnej muzyki. Yesterday zaśpiewał w 1967 roku, na płycie Ray Charles Invites You To Listen.

A tytułem uzupełnienia, bo pisałem o tym utworze przy innej okazji, jeszcze jeden cover czwórki z Liverpoolu – Eleanor Rigby. Pochodzący z kolejnego, wydanego rok później krążka A Portrait of Ray.

Młodzi artyści z Wielkiej Brytanii u progu lat 60. zafascynowani byli rokendrolem i bluesem – muzyką czarnych Amerykanów. Minęło zaledwie kilka lat i role czasem się odwracały.

[W NaTemat: 24 lipca 2014]

Dodaj komentarz