Dawno temu w rocku olimpijskim

wakeman_wr

Zmagania olimpijskie w Soczi coraz bliżej. Kolejny to pretekst, by sięgnąć pamięcią wstecz, tym razem do czasu zimowych igrzysk w 1976 roku. I bynajmniej nie po to, by przypomnieć jakiś spektakularny sukces polskich reprezentantów, bo takiego nie było. Rozpamiętywanie 1-16 hokeistów z ZSRR też do przyjemności nie należy.

[more]

Był czas, że imponowało mi ogromnie, iż jeden człowiek tworzy całą muzykę, otacza się baterią syntezatorów i robi za orkiestrę. Lata 70. rozwinęły to, co zrodziło się w poprzedniej dekadzie: rock symfoniczny oraz muzykę elektroniczną, w której mistrzami okazali się, jakże by inaczej, Niemcy.

Tej drugiej nigdy nie polubiłem. Nudziło mnie epatowanie rozciągniętymi do – nie raz i nie dwa – granic nieprzytomności nut, fraz, wichrów, szumów, zlepów i ciągów. Bliższe były mi popisy klawiszowców sztandarowych grup progresywnych – Keitha Emersona, Ricka Wrighta, Tony’ego Banksa czy Ricka Wakemana.

Ten ostatni miał wtedy świetny czas – grał w jednej z najwybitniejszych grup tego gatunku, Yes, nagrywając z nią najlepsze w całej dyskografii płyty, a jednocześnie rozwijał solową karierę, by w 1974 roku – zniechęcony artystyczną stagnacją – opuścić zespół i zająć się tylko własnymi projektami. The Six Wives of Henry VIII, Journey to The Centre of The Earth, Miths & Legends of King Arthur czy Criminal Record uczyniły z niego pierwszoplanową postać wsród wirtuozów klawiatur. Na pewno siłą jego pomysłów było odchodzenie od konceptów czysto elektronicznych, a nagrywanie utworów krótszych, kilkuminutowych oraz zatrudnianie orkiestry, chórów, zespołu rockowego czy perkusisty, co czyniło jego przekaz znacznie bardziej urozmaiconym i nie tak chłodnym jak propozycje zachodnioniemieckie.

W 1977 roku wydał album White Rock, Muzyka na nim zawarta stanowiła muzyczną ilustrację dokumentalnego filmu o zmaganiach sportowców podczas Igrzysk Olimpijskich w Innsbrucku rok wcześniej. Jeśli Prodigy dowalili do pieca komputerami w Breathe, to co powiedzieć o brawurowym – i zupełnie innym od pozostałych na krążku – utworze tytułowym z płyty Ricka Wakemana?

[W NaTemat: 29 stycznia 2014]

Dodaj komentarz