
Kiedy wiosną sięgałem do portfela, by cząstkę jego zawartości zamienić na „Starą skarpetę”, jeszcze tego nie mogłem przewidzieć. Także nie wtedy, gdy przed występem Erica Claptona w Łodzi częściej niż zwykle jego płyty lądowały w domowym odtwarzaczu.
[more]
Nawet jeśli jest w tym – moich tegorocznych zakupach płyt z jego udziałem –
niemało przypadku,
to w sumie, stwierdzam w ostatnich dniach roku, bardzo przyjemnego. Najpierw zremasterowane wydanie jedynego albumu Derek and The Dominos, trochę później Old Sock, w czerwcu zaliczyłem bardzo dobry koncert, na który czekałem jak na żaden inny, w dwóch podejściach – w odstępie, bagatela, trzydziestu czterech lat. Po śmierci JJ Cale’a wyszperałem w regałach katowickiego MM The Road To Escondido i zakochałem się od pierwszego słuchania.
Wciąż zaglądając do przegródki z napisem „Cream” w tym samym MM lub S, w końcu złapałem w ręce dwupłytowy, zremasterowany Gold. Za kwotę tak śmiesznie niską, że grzechem byłoby ten album – mimo że nie katalogowy, nie kanoniczny – z rąk wypuścić. I teraz, w grudniu, jeszcze raz E.C. – Crossroads. Eric Clapton Guitar Festival.
Dwa kompakty
dawka muzyki równa czterem analogom. Czuję coraz wyraźniej, jak po latach znów mocniej skręcam w stronę bluesa, a jeszcze bardziej rocka nasączonego potężną dawką bluesa. Na dodatek to bardzo przyjemne uczucie, gdy każde kolejne odsłuchanie albumu sprawia więcej radości, gdy ta muzyka mości sobie miejsce w głowie, łapie za serce. Kołysze jak żadna inna.I nie chcę innej. Nic tak mi nie smakuje, nic tak cudownie nie rozpływa się po podniebieniu, jak gitary, bas i perkusja. Pod jednym wszakże warunkiem: musi być w tym swing.
Łojenie Cream, zwłaszcza na żywo, to jeden z kilku pokrewnych
wzorców z Sevres
ostrego grania (razem z Hendriksem i Led Zeppelin), szalonych improwizacji, jazdy bez trzymanki. I, oczywiście, z bluesem we krwi każdego muzyka. Dwaj slowhandzi – Cale i Clapton – to druga strona tego samego medalu. Luz, lekkość, oddech, prostota – ale z tych przynależnych mistrzom. I, oczywiście, puls, swing.
I to wszystko jest na Crossroads, rejestracji wybranych fragmentów czwartej już edycji Guitar Festival. W dwa kwietniowe wieczory w Madison Square Garden na scenie pojawiło się tylu znakomitych muzyków, że można by nimi obdzielić nie jedną, a co najmniej kilka znaczących imprez. Obok gospodarza koncertów – Booker T., Robert Cray, John Mayer, Gary Clark Jr., Buddy Guy, Allman Brothers Band, Taj Mahal, Jeff Beck, Warren Haynes, Keith Richards, Andy Fairweather Low i wielu innych.
W showbiznesie dziś dzieje się nieprawdopodobnie dużo. Ukazuje się tak
nieprzyzwoicie dużo płyt,
że wciąż trzeba robić ze trzy kroki wstecz, by – mając głowę nabitą dźwiękami – nie zwariować i nie zbankrutować. Pisałem o tym już parę razy, ale powtórzę (obiecuję, że ostatni raz w tym roku): coraz mniej uwiera mnie świadomość, że szczególnie sobie upodobałem te mniej więcej dwadzieścia lat między 1955 a 1975 rokiem, kiedy wydarzyło się właściwie wszystko, co w rokendrolu istotne. Coraz mniej, bo mocno trzymają się ci, co tworzyli i wciąż tworzą takie właśnie nuty, bo na ich koncertach wiwatują tłumy, a nie dinozaurowate niedobitki, bo kolejne płyty znajdują tysiące, miliony nabywców. Nie jestem więc sam ze swoimi upodobaniami, co – nie ukrywam – bardzo mnie uspokaja.
Wracając na koniec do
Crossroads
to wydawnictwo dla tych, których muzyczne radary ustawione są na przełom lat 60. i 70. Prawie sto sześćdziesiąt minut bluesowej uczty. Trudno je ogarnąć w krótkim tekście. Ale chyba nie ma szczególnej potrzeby, po co przynudzać pisaniną. Szybko tylko wymienię, co wprawia mnie w największy zachwyt: She’s Alright – Doyle Bramhall II i Gary Clark Jr., Queen of California – John Mayer, Next Door Neighbor Blues oraz When My Train Pulls In – Gary Clark Jr., Congo Square – Sonny Landreth i Derek Trucks, Change It – John Mayer i Doyle Bramhall II, The Neddle and The Damage Done oraz Midnight Rider – Allman, Haynes i Trucks, Got To Get Better In A Little While – Eric Clapton. Czyli chyba połowa całego materiału. Ale sprawdźcie lepiej sami.
(Crossroads. Eric Clapton Guitar Festival, 2013)
[15 grudnia 2013]