
Jeśli pierwszy obejrzany na żywo występ danego wykonawcy wprawia w zachwyt – a tak było parę lat temu w tym samym miejscu, wtedy jeszcze pod nazwą Górnośląskie Centrum Kultury w Katowicach – właściwie niemożliwe jest powtórzenie równie silnych doznań. Co w niczym nie zmienia faktu, że będę chciał znów znaleźć się na widowni, gdy Leszek Możdżer, Lars Danielsson i Zohar Fresco kolejny raz zawitają na Śląsk.
[more]
Polski pianista dwukrotnie zaakcentował, że w koncercie tria w ramach festiwalu
„Jazz i okolice”
bardziej chodzi o te drugie. Trudno się spierać, bo to przeniesie nas na grunt nudnej akademickiej dysputy, a chodzi przecież o muzykę i wyzwalanie emocji.
Pierwszych siedemdziesiąt minut to była prezentacja materiału z dopiero co wydanego krążka pt. Polska. Czyli żadnej taryfy ulgowej dla słuchaczy, żadnego przeplatania nowych utworów ze starszymi, które ci mogli mieć już dobrze opanowane. Dopiero pozostałe trzy kwadranse , wliczając w to bis, stanowiły przypomnienie wcześniejszych nagrań.
Osobiście bardzo się cieszę, że formacja powróciła. Bo jeśli w zaświatach jest jakaś przestrzeń, w której dane nam będzie przebywać i gdzie zachowana będzie pamięć o naszych ziemskich uczynkach, to ja bardzo proszę o stałą wejściówkę do podgrupy pod nazwą „jazz skandynawski” (tak, mam świadomość, że tylko jedna trzecia zespołu ma takie korzenie). Bo jak już się nasłucham i podkręcę Beatlesami, Stonesami, Led Zeppelin, Cream i Doors, to pójdę się wyciszyć właśnie tam. I zaciągnę też panów z Nirvany, by posłuchali niesamowitej wersji Smells Like Teen Spirit.
Obyło się
bez fajerwerków,
orgiastycznych solówek, które mogłyby zmęczyć zwłaszcza niewiasty licznie obecne na sali. Otrzymaliśmy natomiast jakość dobrze już rozpoznaną przez miłośników tego ansamblu. Mnóstwo liryzmu, delikatności, pięknych melodii, oszczędnego brzmienia instrumentów. Bryzy od Bałtyku, bo wspólne granie sprawia tym panom wiele frajdy. Easy Money – powiedział L. Możdżer – to takie pieniądze, które pojawiają się, gdy robi się coś, co się lubi. I dostarcza, dodam, wielkiej przyjemności tym, którzy przyszli posłuchać.
Fortepian, kontrabas, nieprzypominający żadnego innego zestaw perkusyjny (a ponadto wokalizy Fresco). Parę razy sygnalizowałem już swoje gorące uczucia do takiego instrumentarium (EST czy Marcin Wasilewski Trio), bo to granie niesie ukojenie, nawet w swych momentach allegro. Tych na nowym krążku jest więcej niż na poprzednich płytach tria, ale to wciąż
kraina szlachetnej łagodności.
Chyba nie ja jeden tęsknię za ucieczką od zgiełku kolejnych dni. Jednak mało kogo stać na radykalny krok i trwałe zerwanie z ogłupiającym światem. Dobrze więc, że są tacy muzycy, którzy potrafią nas porwać choć na dwie godziny w zupełnie inny wymiar.
(Możdżer – Danielsson – Fresco, Festiwal Muzyki Improwizowanej Jazz i okolice, Centrum Kultury Katowice, 1 grudnia 2013)
[3 grudnia 2013]