Wyrwane z kontekstu: Sade, Love is Stronger Than Pride

Sade, córka Angielki i Nigeryjczyka, swym pierwszym wielkim przebojem Smooth Operator w połowie lat 80. podbiła nie tylko listy przebojów, ale i serca konsumentów muzyki na całym świecie.

Jakoś tuż po studiach – musiał to być 1988 lub 1989 rok, nabyłem dostępny w polskich sklepach trzeci jej album Stronger Than Pride (1988), którym wtedy, w pierwszych latach po ślubie, zasłuchiwaliśmy się z żoną.

A potem – potem był 1994 rok i piłkarskie mistrzostwa świata w USA.

[more]

Jest taki nieco frywolny dowcip. Dwóch kolegów spotyka się w poniedziałekk w pracy i jeden pyta drugiego:

– Czemu nie byłeś wczoraj na meczu?!

– Ach, żona mi nie pozwala.

– To nie wiesz, jak to się robi? Bierzesz ją przez kolano, podnosisz spódnicę, ściągasz majtki i lejesz. A potem idziesz na mecz.

Mija tydzień i sytuacja się powtarza:

– Czemu nie byłeś wczoraj na meczu? Przecież mówiłem ci, co masz zrobić!

– No właśnie. Przełożyłem ją przez kolano, zadarłem spódnicę, zsunąłem majtki. Patrzę – w domu też jest fajnie…

I w tym 1994 roku zasiadłem przed telewizorem, by skonsumować kolejny mistrzowski mecz. Tymczasem coś się stało, jakaś obsuwa czasowa czy problemy na łączach, już nie pamiętam. Ni z gruchy, ni z pietruchy nadano obszerne fragmenty koncertu Sade. I stało się. Zmysł wzroku stanął w jednym rzędzie ze zmysłem słuchu.

Panowie, popatrzcie na załączone klipy. Bez wątpienia – love is stronger than pride.



Dodaj komentarz