Wyrwane z kontekstu: Days of the New, Touch, Peel and Stand

Ta kapela to wynalazek nieodżałowanej Trójkowej pamięci Pawła Kostrzewy (który, ufam, ma się dobrze, ale zniknął chyba nie tylko mi z oczu i, co istotniejsze, z uszu). W autorskim „Trójkowym ekspresie” redaktor puszczał sporo materiału z pierwszej płyty Days of the New – ze szczególnym uwzględnieniem wymienionego w tytule kawałka.

[more]

Travis Meeks (urodzony w 1979 roku), lider i mózg zespołu, jako nastolatek lokator zakładu poprawczego, najwyraźniej zafascynowany był grunge’em – ze szczególnym uwzględnieniem postaci Kurta Cobaina. Poprawczak opuścił w 1995 roku i zaraz też założył zespół. Pierwszy album, który odniósł największy sukces i rozszedł się w blisko półmilionowym nakładzie, ukazał się dwa lata później. Jak łatwo policzyć, Meeks miał wtedy zaledwie osiemnaście lat.

Pomysł na akustyczne granie w dobie rozkwitu koncertów unplugged nie wydawał się niczym nowym. A jednak nieźle się to broni. Na wszelki wypadek zastrzegam, że znam tylko debiutancki album (leżący teraz przede mną), a zespół ma na koncie jeszcze pięć, w tym dwa koncertowe. Wyczytałem jedynie, że sprzedawały się znacznie gorzej.

Nie ma mowy o witruozowskim graniu – może na szczęście? – ale głos lidera jest w stanie uwieść niejedną niewiastę. A solidne, mocne aranże sprawią, myślę, także dziś przyjemność wielu miłośnikom porządnego łojenia.



Dodaj komentarz