Naturszczyk Ryszard Riedel na koncertach, niestety – także tym zarejestrowanym, Wehikule czasu – śpiewał „włanczam silnik, daję kopa”. Forma „włanczać” zrobiła oszałamiającą karierę w języku mówionym.
[more]
Ostatnio nawet dostałem w tej sprawie pismo urzędowe. Z załancznikiem. Ciemno już było, więc załanczyłem światło. Włancznikiem usytuowanym na ścianie, przy drzwiach. Po lekturze postanowiłem dołanczyć do grona, a wręcz pozostać w gronie tych, którzy – jak dawniej – dołączają, włączają i załączają.
Nawet w czasach jak najsłuszniej minionych ówczesna władza, tzw. ludowa, nie wodziła, przynajmniej w tym zakresie, mowy ojczystej na pokuszenie. Jedno ze sztandarowych haseł przywoływanych w tamtej epoce brzmiało: „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”. Łączcie, a nie włanczajcie.
Wśród paru dyplomów, jakie dane mi było w życiu otrzymać, mam też ten technika elektronika na podbudowie ośmioklasowej szkoły podstawowej, zdobyty w mieście Katowicach. Bodaj w 1980 roku jakaś niewidzialna ręka wymalowała na zewnętrznej ścianie sali gimnastycznej „mojego” technikum hasło niby podobne, a jednak trochę inne w treści: „Proletariusze wszystkich krajów, przepraszam was. Karol Marks”.
