Wyrwane z kontekstu: Red Hot Chili Peppers, Warped

To se už ne vrati. Nie wierzę, że Redhoci jeszcze kiedykolwiek zabrzmią tak jak przed laty. Tak samo, jak nie wgryzam się w rozważania o wyższości Johna Frusciante nad Dave’em Navarro albo na odwrót.

[more]

Początek albumu One Hot Minute (1995) od pierwszego słuchania do dziś wbija mnie w fotel równie mocno. Przed czterdzieści sekund, jak w thrillerze, rośnie napięcie. Stłumione dźwięki basu, bębnów i głosu Kiedisa. Bomba wybucha i wchodzi gitara Navarro. Zaczyna się fenomenalna jazda do przodu. Rokendrol w najpiękniejszej postaci – bezkompromisowy, bez trzymanki – prawdziwy czołg. Ale jest w tym potężnym hałasie funk, swing i melodia w refrenie. A razem z nią dołujące słowa: „Staczam się wciąż, wciąż, każdego dnia. Wypaczony i przerażony byciem tutaj, byciem tutaj”. Do bólu prosty riff, ale o to przecież w tej muzyce chodzi. W piątej minucie wyciszenie i powolna przesiadka do Aeroplanu.

Osiemnaście lat temu RHCP wydali swą ostatnią znakomitą płytę. Czas pokazał, jak bardzo olśniewający sukces komercyjny Californication (1999), mimo zachwytów na gorąco, nie przekłada się na trwałą wartość artystyczną. Nie mi oceniać, czego było więcej: odurzenia kasą czy niemocy twórczej. Prawda jest taka, że kolejne albumy zespołu, choć na półce stoją tuż obok, nie umywają się do Mother”s MilkBlood Sugar Sex Magik i One Hot Minute. We wszystkich trzech przypadkach kilkudziesięciu minut gorącej muzyki.

Dodaj komentarz