Ukojenie – Marcin Wasilewski Trio, Faithful , 2011

Dziś sięgam do swojej pierwszej muzycznej notatki, sprzed dwóch lat. Pisząc te słowa, nie wiedziałem jeszcze, jakie będzie (i planowanych następnych) przeznaczenie, co dokładnie mam zamiar z nimi zrobić.

*

Tak sobie słucham nowej płyty Tria Marcina Wasilewskiego, właśnie po raz trzeci wciskając >play<. Pierwsze skojarzenie – muzyka fortepianowa, tzw. poważna. Oczywiście, „złamana” brzmieniem basu i perkusji, ale coś z tej powagi jest: dostojność rytmu, czystość brzmienia. Coś równocześnie z – najgenialniejszej, jaką sobie można wyobrazić – muzyki tła. Takiej, która może towarzyszyć rozmowie w porządnej knajpie.

[more]

Ale to są słowa jazzowego profana. Bo ta muzyka najlepiej smakuje, gdy się jej po prostu słucha. Jest czego – klasyczny zestaw tria, sterylne brzmienie fortepianu i basu, smakowita, stonowana perkusja –

dźwięki absolutnie kojące.

Żadnych rozdzierających trzewia instrumentów dętych, dzikiego, freejazzowego szaleństwa. (Choć, pisząc te słowa, nie zapominam oczywiście o współpracy zespołu, jeszcze pod nazwą Simple Acoustic Trio, z Tomaszem Stańką). Polska to jednak bardziej chłodny niż gorący kraj. Ileż niewymuszonego piękna w tym oszczędnym, surowym muzycznym krajobrazie. W jazzie – i czasem kinie – nasze, Polaków, związki ze Skandynawią są chyba najwyraźniejsze. I nic dziwnego, że pielęgnowane od dziesięcioleci.

MWT (Wasilewski, Kurkiewicz, Miśkiewicz) to

ewenement na jazzowej scenie

nie tylko w Polsce. Tych trzech facetów zna się ze sobą już kupę lat, niewiele krócej razem gra (od 1991 roku!) – i niech tak trwa. W czasach bezustannego mieszania się składów, wciąż nowych projektów – oni dają wiarę, że można być ze sobą wiele lat, przyjaźnić się, wciąż mieć frajdę ze wspólnego grania – i dawać radość innym, czyli słuchaczom. A mają ich już chyba, jak do niedawna EST, w całej Europie. Znakomita wizytówka Polski, wielka firma. Nagrywać dla wytwórni ECM mogą w na starym kontynencie tylko najlepsi.

(luty 2011)

 

Dodaj komentarz