Możemy oczywiście bronić się przed tym, ale obecności zegara i kalendarza w naszym życiu nie da się zaprzeczyć, nie da się udawać, że ich nie ma. Z postanowień noworocznych w pewien sposób najbliższe jest mi to Marii Czubaszek, która kiedyś powiedziała: „Postanowiłam, że nie rzucę palenia”. Nie chodzi tu o najpierwszy sens tego zdania, bo jestem wolny od używek. Myślę o tym, że rewolucje sprawdzają się rzadko i tylko w wyjątkowych sytuacjach.
[more]
W tych dekoracjach Sylwestrowo-Mieczysławowych życzę Wam tego, czego i sobie. Pozostania w miarę normalnymi ludźmi, poczucia humoru, bo ono odróżnia nas od przodków w łańcuchu ewolucji, błogosławionego dystansu do siebie i świata, bo wtedy zawsze lepiej się znosi napór kolejnych dni. I ocalenia w sobie dziecka – miejcie ciągle coś, co sprawia, że krew szybciej krąży w żyłach. Ludzie bez pasji, bez zainteresowań są tacy smutni i nudni.
Życzę Wam – i sobie – dużo dobrej muzyki. Niech nas kręci kręcący się talerz gramofonu lub napęd szufladki CD. Wielu dobrych wzruszeń, także tych muzycznych, na co dzień.
P.S. Lou Reed, wypełniając tzw. kwestionariusz Prousta, na pytanie „Gdybyś po śmierci miał odrodzić się jako osoba lub rzecz, jak sądzisz, co by to było?”, odparł: „Wzmacniacz”.
„Co dla ciebie jest ideałem szczęścia?”. Odpowiedź Toma Waitsa: „Szczęście nigdy nie jest idealne”.
