Z opłatkiem

Święta. Ledwie kilkadziesiąt godzin. Nie dajmy się zwariować. Gonitwie za prezentami i obfitością stołu. Szumowi wokół nas. Jak ładnie powiedziała w Trójce Grażyna Dobroń: „Nie po wszystko, co przynosi świat, warto wyciągać ręce”. Życzę Wam choć paru chwil wytchnienia, zadumy, zatrzymania się. Zastanowienia nad tym, co naprawdę ma znaczenie. Paru nie byle jakich rozmów z bliskimi. Zwłaszcza że, tak to się dzieje, nie wszystkim nam dane będzie za rok znów usiąść do wigilijnego stołu.

[more]

Zamiast telewizora – niech zabrzmią kolędy – unplugged, nawet jeśli natura nie obdarzyła kogoś szczególnym głosem lub słuchem. W domowych warunkach to absolutnie wybaczalne. Wyjmijcie z szaf i piwnic gitary i inne klawisze, flety oraz pozostałe dmuchawce, sprawdźcie, czy Wasze palce pasują jeszcze do nich.

Życzę, abyście 27 grudnia nie kręcili głową z zadziwieniem, że już po świętach, ale by coś po nich zostało – i nie mam tu na myśli jedzenia.

No i – życzę dużo dobrej muzyki. Świetnych płyt pod choinką, których będzie można słuchać przez długie lata. Które wprawiać Was będą w dobry nastrój.

Podobno jesteśmy smutnym narodem. Uśmiechajmy się więc częściej do siebie w te dni. Spokojnych i dobrych świąt. 

*

Powiadają, że Kain zabił Abla za opowiadanie starych dowcipów. Niech mi więc wybaczą wszyscy ci, którzy znają ten, który chcę opowiedzieć, bo brodę ma długą i siwą jak święty Mikołaj. I w dodatku lepiej go usłyszeć, niż przeczytać.

Historia to odległa w czasie. Nikt już nie pamięta, czy zdarzyła się, gdy mały Rokendrol dopiero uczył się, jak trzymać gitarę, czy w ogóle nie było go jeszcze na świecie. Nie wiadomo też, co to był za las. Może Puchatkowy, Stumilowy, ale pewności nie mam. Jedno jest wiadome: był to las anglosaski. Spowity grudniową mgłą, a nawet mocno zaśnieżony.

I nie wiadomo także, o jakie zwierzę chodzi. To do jego norki ulokowanej pod pniem starego drzewa nagle ktoś zmierzchającą porą dnia mocno zastukał. Wyrwany z zimowego snu zwierzak przecknął się, ziewnął i przewrócił na drugi bok. Stukanie jednak powtórzyło się.

– Kto tam? – zapytał nieprzytomny gospodarz.

– Merry.

– Mary? Jaka Mary?

– Merry Christmas!



Dodaj komentarz