Do fejsbuka mam stosunek ambiwaletny, nie muszę dodawać, że M. – autor tekstów na tym blogu – ma stosunek jeszcze bardziej ambiwalentny. Nie bardzo wie, co to są lajki i do czego służą (ja zresztą do niedawna też nie miałam o tym pojęcia).

[more]
Nie lubię awatarów, profili – wolę zwykłe twarze. E-booki, audiobooki, czytniki są mi (na razie, dodam na wszelki wypadek, bo jeszcze ktoś mi to kiedyś WYKOPie) obce – jak pięknie pachnie, szeleści nowa, niech tam, nawet stara, bezdebitowa książka…(kto wie co to?).
Ostatnio dały mi do myślenia dwa zdarzenia: czwartego października Mark Zuckerberg ogłosił, że Facebook ma miliard użytkowników, szóstego nagrodę literacką Nike dostał Marek Bieńczyk za „Książkę twarzy” – znamienny tytuł, prawda?
Pomiędzy jednym a drugim dniem, piątego października, niespodziewanie nawet dla nas samych, dołączyliśmy do tej globalnej wioski, w nadziei zyskania większej liczby czytelników i dopieszczenia już istniejących. FB będzie – przynajmniej mamy taki zamiar – uzupełnieniem bloga, miejscem niezobowiązujących notatek, szufladą, do której upchniemy to, co się nie mieści na oficjalnym wieszaku.
Będziemy tam również zamieszczać smakowite bonusy – na pierwszy ogień znakomity rysunek naszego kolegi, Maćka Trzepałki, zwycięski w Międzynarodowym Konkursie Rysunku Satyrycznego „Karpik 2012”. Zasługuje on na coś więcej niż „tylko” ilustracja blogowego wpisu – zajrzyjcie i zobaczcie sami, nawet jeśli nie macie konta na „fejsie”, ba, wzdrygacie się na samą myśl o nim. Wystarczy kliknąć w ten mały napis u góry po prawej: „Blog and roll na Facebooku”.