Los starych płyt

Odkąd przed laty w domu zepsuły się i okazały nie do naprawienia dwa bardzo dobre w swoim czasie gramofony – Daniel i Fryderyk – płyty gramofonowe poszły w odstawkę. Kończący się weekend spędziłem między innymi na tym, że z kartonów pochowanych gdzieś w piwnicznych pomieszczeniach zacząłem wyjmować, jak to się dziś mówi, analogi, aby sporządzić ich listę. By je sprzedać, pozbyć się ich, uwolnić piwnicę od kolejnych rupieci. Ejże, czyżby rupieci?

[more]

Jak mierzymy swoje życie? Jaką miarę przykładamy, by dokonać oceny całościowej i ocen mniejszych, cząstkowych? Co stanowi o tym, że patrzymy na mijające dni z satysfakcją lub, odwrotnie, z niezadowoleniem lub wręcz dezaprobatą? Ile znaczą w tym wszystkim młodzieńcze fascynacje, także te muzyczne?

No i co z tego że w komunie, młodość mieliśmy jedną. Trudno nie spoglądać wstecz z nostalgią. Za coraz dawniejszymi latami, za coraz bardziej utraconym „wszystko jeszcze przede mną”. Te kilkaset płyt, w zdecydowanej większości polskich i demoludowych, to jednak kawał mojego życia. Wchłaniania jak gąbka wszystkich dźwięków z tych najstarszych krążków, niezliczoną ilość razy kładzionych na talerz gramofonu. Ileż wspomnień – kolejkowych, bo przecież tych płyt zwykle się nie kupowało, a w pocie czoła zdobywało, polowało na nie, wysupłując resztki grosza z portfela. Ileż imprez albo samotnych wieczorów spędzonych przy słuchaniu muzyki, ileż kontemplowania okładek, rozmów czy wręcz zażartych sporów o to, który zespół lepszy, który gitarzysta wspanialszy.

Nie wszystkie albumy ukazały się w wersji kompaktowej, a niektórych w wersji CD ciągle nie mam. Czy wobec tego nie lepiej będzie kupić jakiś, nawet najprostszy, gramofon? No, dobrze – ale płyty muszą być pod ręką, jeśli mają być słuchane. Gdzież  znaleźć dla nich miejsce, gdzie je upchnąć pośród innych sprzętów?

I znów wracam do pierwszej myśli – pozbyć się? To przeciez prawie jak wyrzucić swoje stare zdjęcia. Sprzedać – wszystkie, za parę groszy? Kolejny raz obejść się z samym sobą tak bezlitośnie, tak bez sumienia wobec lat górnych, chmurnych i durnych? A może jednak pozostawić je w spokoju? Zostawić  tym, którzy będą kiedyś po nas robić porządek? Niech sami ocenią, co z tym począć. Im będzie łatwiej, bez zbędnych emocji, przynajmniej muzycznych. Bez wspomnień.

(5 sierpnia 2012)


Dodaj komentarz