Przy muzyce o piłce

Oj, przyjdzie nam pisać historię na nowo. Już we wtorek okaże się, że bitwę warszawską jednak przegraliśmy. W trzy, a może nawet w cztery d… W sobotę Czesi wyrównają z nami stare rachunki za zajęcie Zaolzia.
I w ten sposób, po długich przygotowaniach, ośmiu dniach nadziei, reprezentacja naszego pięknego kraju znajdzie się na z góry upatrzonych pozycjach w rankingu FIFA. Czyli na zadupiu.
Ale stadionów nie oddamy nikomu.

[more]

*

Teraz taki czas, że wszyscy znają się na piłce. Podobnie jak na polityce, medycynie i prawie. Więc oświadczam wszem i wobec, że ja się nie znam. O czym przekonamy się już w najbliższą sobotę.

 *

Dawno to było, oj, dawno – 17 października 1973 roku w Londynie. Transmisja z meczu Anglia – Polska przeciągnęła się jeszcze długo po końcowym gwizdku belgijskiego sędziego. Widzieliśmy, jak pustoszeją trybuny Wembley. W pewnym momencie kamera pokazała dwóch młodych, długowłosych Anglików, którzy wciąż siedzieli na swych miejscach, nie dowierzając temu, co się stało, i cienkimi głosami wołali żałośnie England, England!

Być może w czasie pierwszego koncertu, który odbędzie się na jednym z nowych stadionów po finałach ME – czyli we Wrocławiu podczas występu Queen – dojdzie do swego rodzaju rewanżu. Gdy na koniec May z kolegami zaśpiewa We are the Champions, ad hoc uformowany chórek polskich rewelersów będzie łamał harmonię rzewnym Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało…

Dodaj komentarz