Na marginesie Fryderyków 2012

Podchodzę do Fryderyków trochę jak do list przebojów. Ponieważ są tylko raz w roku – nadstawiam ucha, co też tam, panie, w branży piszczy. List przebojów nie słucham już od dawna, nudzi mnie i męczy słuchanie wielu niepotrzebnych rzeczy, by natrafić wreszcie na coś, na czym warto zeprzeć ucho.

[more]

Chyba po raz pierwszy nie podobała mi się Grażyna Torbicka. Wielka klasa, kobiecość, wdzięk, naturalność. I wiedza. Olbrzymia kinowa, chyba niezła książkowa (bardzo ją lubię jako prowadzącą finały Nike), ale tu jakoś nie bardzo na miejscu. Przygotowane wcześniej dialogi zabrzmiały sztucznie – mój ulubiony Piotr Metz sam chyba poprowadziłby tę imprezę lepiej. Nie na miejscu wydały mi się też osobiste sympatie pary konferansjerskiej, bo to trochę jak „moje jest mojsze niż twojsze”. Jedynie wciąż powtarzany apel o uczciwe korzystanie z muzyki (płacenie za płyty lub ściągane pliki) był bardzo a propos.

Nakłady płyt, jak wiadomo, są od lat przerażająco niskie, „złota płyta” za piętnaście tysięcy sprzedanego nakładu to śmiech na sali (niestety, śmiech przez łzy). Kategorii, w których przyznawane są nagrody – mnóstwo, choć nie chcę przez to powiedzieć, że za wiele. To, że po latach tułaczki rozdanie nagród powróciło do publicznej telewizji, jest sukcesem i krokiem we właściwym kierunku. Twórczość należy wspierać – jeśli taki program zachęci niektórych do zakupu jednej czy drugiej płyty, do zapoznania się z dorobkiem tego lub innego artysty – to dobrze. Jeśli o czymś/kimś przypomni – spełnia swoje zadanie.

Tak na marginesie: kupuję nowe płyty, także te polskie, choć od paru lat robię to mniej chętnie. Wychodzę z założenia, że czas nieraz bezwzględnie weryfikuje pierwsze oceny. Tak całkiem na świeżo nie zawsze jest to proste. Gdy kupuję płytę wydaną trzydzieści-czterdzieści lat temu, bo chcę ją – wreszcie – mieć w swojej kolekcji, to wiem, że będzie ona chciana przeze mnie także za dziesięć  lat. Co w przypadku nowych płyt nie jest takie oczywiste.

Mimo wszystko jednak  – w miarę posiadania wolnych środków płatniczych – nie strońmy zupełnie od kupowania polskich nowości płytowych, nie dopuśćmy do tego, by utalentowani muzycznie ludzie odchodzili do innych zajęć, aby mieć za co żyć. By zakopali swoje talenty.

28 kwietnia 2012

Dodaj komentarz