I znów robi się smutno. Bo zmarły dzisiaj Marek Jackowski to jedna z legend polskiej muzyki drugiej połowy XX wieku. Na przełomie lat 60. i 70. grał z Markiem Grechutą w Anawie, potem współpracował z Osjanem. Właśnie z Milo Kurtisem przyszło mu założyć zespół o nazwie Maanam.

[more]
Nigdy nie byłem wielbicielem tej kapeli, bo nie należałem do wyznawców talentu Kory. Nie sposób jednak nie docenić skali zjawiska, zwłaszcza w pierwszych latach 80., jakim był ten zespół. I kompozycji, które w przytłaczającej większości były autorstwa Pana Marka.
Zmarł w wieku sześćdziesięciu sześciu lat. Dla dwudziestolatków to kosmos, dla pięćdziesięciolatków – wyczuwalna przyszłość. Wielki żal, bo odszedł ktoś bardzo ważny w dziejach polskiego rocka.
Jedna chyba z ostatnich „Szans na sukces” odbyła się z udziałem jego, Bodka Kowalewskiego i Ryszarda Olesińskiego (lub Pawła Markowskiego, nie pamiętam). Wojciech Mann, trochę chyba wzruszony obecnością tych panów obok siebie, na jednej kanapie, namawiał ich do zastanowienia się nad powrotem. Czy była to tylko kurtuazja, czy też tęsknota za czasami, gdy byliśmy młodsi, trudno dociec. Dziś wiadomo, że Maanam ze swoim liderem nigdy już nie zagra.
