Utrwalony zapach dojrzewania

nirvana_smells1

Piątego kwietnia 2014 minęła dwudziesta rocznica śmierci Kurta Cobaina. Nie mi rozstrzygać, który zespół był tym najważniejszym w ostatniej dekadzie dwudziestego stulecia. Kandydatów jest dwóch: Nirvana i Pearl Jam. Ci, którzy śledzą moją pisaninę dłużej, wiedzą, że skłaniam się ku tej drugiej propozycji. Ale nie znaczy to bynajmniej, że wspólnego dorobku Cobaina, Novoselica i Grohla nie doceniam czy nie lubię.

[more]

Gdzie Nirvana byłaby dziś to akademickie rozważanie, w którym z pola widzenia ginie ten najważniejszy: człowiek. Bo nawet jeśli Cobain miałby problem z komponowaniem równie dobrych piosenek jak przed laty, borykałby się tym samym z problemami kogoś żywego i utalentowanego. Choćby miało się ostatecznie okazać, że ten talent nie tyle rozkwitł, co eksplodował i dość szybko zgasł (w taką wersję zdarzeń trudno mi jednak uwierzyć).

Chcąc nie chcąc, dołączam do chóru wpisujących się do wystawionej „z okazji” księgi pamięci. Ale schodząc z głównego traktu (tracku?) okolicznościowych tekstów, odwołam się do jednego z najważniejszych kawałków tria, powracając równocześnie do zarzuconego ostatnio cyklu „Cover to cover”.  Smells Like Teen Spirit otwiera najsłynniejszy album kapeli, Nevermind z 1991 roku (zarówno album z tych najważniejszych w dziejach rocka, jak i rok). 

Rok później, z akompaniamentem tylko fortepianu, zagrała ten numer Tori Amos. Cobain miał się o tej interpretacji wyrazić „dobra, śniadaniowa, lekka”. W 2005 roku swingującą wersję wykonał gwiazdor sprzed lat, Paul Anka. W 2007 sięgnęła po tę piosenkę Patti Smith.

W 2003 roku, za sprawą amerykańskiego tria The Bad Plus, utwór doczekał się jazzowego wykonania. I trudno uwolnić się od myśli, że  było ono dobrze znane Leszkowi Możdżerowi, Larsowi Danielssonowi i Zoharowi Fresco – którzy umieścili swoją wersję tego klasycznego już numeru dwa lata później na płycie The Time. 

Nie są to z pewnością covery, które przejdą do historii. Jednak riff – tak mistrzowski – to zawsze riff jest, nigdy nie zawiedzie. Nawet gdy nie ma gitary.

{W NaTemat: 21 kwietnia 2014]

Dodaj komentarz