Okres świąt to – niestety – także czas muzycznej konfekcji. Karmienia nas przez cały grudzień z różnej maści głośników staropolskimi „Jingle Bells” albo „White Christmas”. Mam w domu kilkanaście wydawnictw z kolędami i – basta. Starczy, bo i tak zaraz uciekam w stronę tego, czego najchętniej słucham przez cały rok.
[more]
Greg Lake przed laty dał artystyczny upust niechęci do komercjalizacji świąt. Zrobił to na tyle dobrze, że jego utwór, opublikowany na [i]Works Volume 2[/i] (1977) tria Emerson, Lake & Palmer, stał się sporym przebojem i do dziś powraca, choć na szczęście rzadziej, w okolicach końca roku. Na szczęście, bo w ten sposób nie został zajechany do imentu. Mimo iż też doczekał się niejednej interpretacji.
Ponieważ przed rokiem w podobnych dekoracjach zamieściłem pierwotną wersję, dziś pozwolę sobie zaprezentować inne wykonanie, w którym Lake’a wspomaga na flecie sam Ian Anderson, lider Jethro Tull.
A z zestawu kolejnych interpretacji proponuję U2 z 2008 roku, która pojawiła się przy okazji kampanii – firmowanej przez Bono – związanej z walką z AIDS w Afryce.
[W NaTemat: 25 grudnia 2013]