Język polski jest trudnym językiem. Fleksyjnym, czyli – najkrócej mówiąc – zmuszającym jego użytkowników do odmiany wyrazów – na przykład przez osoby albo przypadki.

[more]
Od pewnego czasu wielkie koncerny, nieźle zakotwiczone już w naszym kraju, w kampaniach reklamowych udowadniają, że ich nazwy są nieodmienne. Czyżby w obawie, że w tak zwanych przypadkach zależnych (czyli innych niż mianownik, odpowiadający na pytanie: kto, co?) brzmienie ich nazwy stanie się nieczytelne, niezrozumiałe?
”Przyjdź do IKEA”, „sto pięćdziesiąt puszek coca-cola”, „odwiedź salon Opel”. Z tego wszystkiego wsiadłem do swojej syrena i pojechałem do „Agata” kupić szezlong. A w pobliskiej „Biedronka” jeszcze pól litra „Wyborowa”. Bo na trzeźwo czasami już nie da się słuchać.
