W bajce jak w życiu

„I żyli długo i szczęśliwie”. Taki finał ma niejedna bajka. Odkładamy książkę, uśmiechamy się, że wszystko dobrze się skończyło. Dzieci, choć wcześniej poruszone losami bohaterów, zaniepokojone o ich zdrowie i życie, zasypiają pewne, że świat jest piękny, a dobro zawsze zwycięża zło.

[more]

„Żyli długo i szczęśliwie”. Jedno zdanie na koniec historii, dłuższej lub krótszej, czasem mrożącej krew w żyłach. W finale wszystko się prostuje, jest wreszcie dobrze, tak jak być powinno. I to jest właściwy moment, by postawić ostatnią kropkę.

„Długo i szczęśliwie” nie jest już, nigdy nie było i nie będzie, pożywką dla literatury. Cóż ciekawego można napisać o szczęśliwej egzystencji aż po kres dni? Nudne to, kiczowate, ckliwe i łzawe. On kocha ją, ona jego, rodzą się im cudowne dzieci, nikt się z nikim nie kłóci, panuje dostatek i wieczna szczęśliwość. To naprawdę nie jest już materiał dla sztuki z pewnymi ambicjami. ”Długo” rzadko kiedy znaczy pięknie, „długo” oznacza nieuchronną powszedniość i monotonię, rutynę i szarość. Zaś szczęście to zwykle coś, co było, co się zdarzyło, a nie – jest i trwa.

 „Żyli długo i szczęśliwie” – to szlachetność i pokora, a może po prostu uczciwość porządnej literatury.


Dodaj komentarz